Otwieram oczy i widze obok siebie moją narzeczoną leży obok mnie, ale nie jest sama, między nami znajduję się nasza trzymiesięczna pociecha - Rose. Ten widok jest wspaniały. Roxy zauważyła że już nie śpie i wysłała mi całusa w powietrzu. Usta same układają mi się w banana kiedy widze ich miłość. lekko gładzę moją córke po policzku a ta uśmiecha się.
-Skarbie poleżcie tu jeszcze może Rose zaśnie a ja pójdę robić śniadanie - powiedziała melodyjnym głosem.
-Jasne że tak - oczywiście ja jak to ja wiecznie głodny po 5 minutach zeszłem na dół z dziewczynką, która naszczęście odziedziczyła apetyt po mnie. Całe szczęście że nie bo Roxx bo gdyby tak było to i tak zmuszałbym ją do jedzenie, wszystko, żeby tylko była zdrowa.
Ja i moja kochana Roxy siedzimy właśnie z kawiarni. Bujam lekko wózek w którym leży moja Rose. Jakoś tak przyszło mi na rozmyślenia. Mam obok siebie dwie najwspanialsze osoby. Zawsze marzyłem żeby moja córka miała jasne włosy, które na pewno każe jej zapuścić jak będzie starsza. Ma też wielki błękitne oczy jak ja i moja kochana Roxy. Czuje się za nie strasznie odpowiedzialny za nie i ch bezpieczeństwo. Mam przy sobie dwie, piękne i niezwykle drobne oraz delikatne dziewczynki. Moje male...
Podeszła do nas jedna z przyjaciółek Roxy - Annie. Taaa...przyjaciółeczki. Jakoś nie lubię siedzieć w pokoju z nimi kiedy to se hmmm...plotkują. Bo wiecie jakoś nie bardzo interesują mnie sposoby depilacji strefy intymniej. A jak Annie się rozgada to koniec. Dziewczyny zaczęły rozmawiać i zachwycać sie Rose, która spała. Annie ma nam czego zazdrościć jeszcze tak pięknego dziecka świat nie widział. To ja jestem tym szczęściarzem który ma tak piękne kobiety przy sobie.
-Jezu!!! Jak ona słodka - prawie piszczała Annie - abuu tak to ja ciocia, Annie - mówiła głosem przesadzając trochę bardzo ze słodkością aż mi się rzygać chce.
-Ymmm...ta-powiedziałem kiedy Roxy mnie szturchnęła żebym nie był nie miły.
-Przepraszam was ale muszę na chwilę do toalety - Roxy przeprosiła nas i poszła. Kiedy tylko zniknęła z pola widzenia Annie wlepiła we mnie swój wzrok, a jej twarz nie wyrażała żadnych emocji.
-Więc - zaczęła mówić tonem takim jakby uwarzała mnie za kompletnego idiotę, boję się co tym razem wymyśli bo przypominając sobie jej ostatnie pytanie to...- tak się zastanawiam - ocho zaczyna sie -bo wiesz...Roxy jest wysoka ale hmmm... szczupła i...macie córkę...- spojrzała na mnie wyczekującym tonem
-mmm...no t-tak...-odpowiedziałem
-I tak się zastanawiam ... jakby sformułować to zapytanie...a więc skoro się w niej hmmm...zmieściłeś to ile masz centymetrów ? - spojrzała na mnie a ja zachłystnęłem się piciem. SERIO ? CO TO MA BYĆ ?
-Cóż już od jakiegoś czasu zastanawiałem się jakie zadasz mi pytanie ale tego sie nie domyślałem - powiedziałem kręcąc głową ze zdumienia, na szczęście weszła Roxy więc nie musiałem odpowiadać. Uffff....
-Okey kochanie - zwróciła się do mnie - musimy już iść paa Annie wpadnij do nas potem okey ?
-Jasne pa - pomachałem jej tylko i odeszliśmy.
Ja pchałem wózek naszego aniołka a Roxy trzymała mnie za ramie. Wszyscy starsi ludzie patrzyli na nas z rozczarowaniem, może jesteśmy młodzi ale to nie znaczy, że nie rozumiemy pojęcia - miłość. Ja naprawdę kocham moje dziewczynki. Zauważyłem, że Rose śpi, wygląd wtedy tak wspaniale, dokładnie tak jak Roxy. Nagle usłyszałem wielki hałas przed nami, zobaczyłem stado paparazzi i fanek biegnących prosto na nas Roxy szybko osłoniła wózek z Rose różową narzutą przeciwdeszczową , ale nie dlatego że nie chciała żeby zrobili jej zdjęcia bo widzieli ją już milion raz np. na koncercie kiedy przedstawiałem ją publiczności , zasłoniła ją bo wiedziała jacy oni są głośni a nie chcieliśmy żeby uszkodzono słuch naszej Rose lub oczy od fleszy. Stado ludzi już do nas dotarło i okrążyli nas tak że nie dało się przepchać, widziałem w oczach Roxy strach, też się bałem w końcu mam klaustrofobie ale starałem się jej tego nie pokazywać żeby nie zaczęła panikować. Nagle usłyszeliśmy cichy płacz Rose zagłuszony błyskami fleszy i piskiem fanek. Wtedy Roxy pękło serce, tylko ja potrafie rozpoznać kiedy zbiera się do płaczu, a teraz zdecydowanie się do tego zbierało chociaż starała się powstrzymawać. Kiedy mała zaczęła głośniej płakać pojedyncze łzy spłynęły po policzku Roxx. Ja też miałem już dość niby jetsem przyzwyczajony ale nie chce żeby cierpiała na tym moja rodzina.
-Przestańcie...prosze - wychlipała a mi serce zaczęło pękać na jej widok. Nienawidzę kiedy płacze, nikomu nie wolno doprowadzać jej do płaczu. Łzy pociekły też po moim policzku
-STOP LUDZIE STOP PRZESTAŃCIE TU JEST DZIECKO TO JEST DLA NIEGO ZA GŁOŚNE PRZESTAŃCIE PROSZE - krzyczałem przez płacz. Nagle Rose ucichła, naprawdę nie wiem jak można zasnąć w takim momencie, podziwiam ją. Ałe ludzie nie ucichli a Roxy wtulona we mnie płakała. Tak jak wcześniej wspominałem czuje się za nie odpowiedzialny i mam wrażenie że płacze prze zemnie. Zadzwoniłem do Paula żeby przysłał szybko ochroniarzy bo nie daje rady i zaczynam sie bać. Po jakiś 10 minutach przybiegła ochrona i zaczęła rozpędzać krzyczące stado. Kiedy obok nas nie było już nikogo ( co trochę potrwało ) Roxy rzuciła się na wózek i odsłonęla Rose...która była sina (?) i miała otwarte oc\y..c\y ona ? Udusiła się przez płacz ? Nie to nie możliwe!!!! Roxy wzięła ją na ręce i zaczęła sprawdzać co jest nie tak. Stała tyłem do mnie. Nagle odwróciła się do mnie a w jej oczach widziałem strach.
-Niall...ona - wyszeptała - NASZA CÓRKA NIE ŻYJE !!!- wykrzyczała i wpadła w nie pohamowany płacz. Nie wierzyłem na początku, to nie może być prawda. Wziąłem Rose na ręcę i przekonałem sie że Roxy ma racje ...Rose nie żyje. Te słowa chdziły mi po głowe ale wziąż nei mogłem przyjąć to do wiadomości. ROSE...NIE...ŻYJE... Po jakimś czasie uświadomiłem to sobie zacząłem płakac i wtulać się w drobne , NIEŻYWE ciało mojej córki. Roxy dołączyła do mnie.
*Parę tygodni później*
Ja i Roxy siedzimy na cmentarzu, powoli oswajamy się z myślą że jej juz nie ma. Jednak wciąż rano zapominam się i idę do małego łóżeczka...pustego, małego łóżeczka. Wtedy przypominam sobie wydarzenie sprzed paru tygodni. Dzień potem zerwałem umowę z Modestem teraz One Directon to Liam Payne , Louis Tomlinson, Zayn Malik i Harry Styles bez Nialla Horana. Oni mnie rozumieją nie byli na mnie xli, powiedzieli że też postąpiliby tak na moim miejscu. Ale ja się z nimi nie zgadzam - nie są na moim miejscu. Strasznie zawiodłem się na fanach i paparazzi, pamiętam jak kiedys sie z nimi kumplowałem ale oni muszą coś spieprzyć. Jestem ciekawy czy tacy ludzie jak oni mają sumienie. Nie sądze. Tak bardzo tęsknię za moim małym skarbem, tak bardzo chciałem ja czegoś nauczuć, nie zdążyłem. Roxy też to strasznie przeżywa. Ale horrorem dla mnie jest patrzeniem jak ona płacze.
-Codźmy już do domu - wyszeptała, objąłem ja ramieniem i udaliśmy się w kierunku wyjścia ze cmentarza...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejj wzorowałam się na swoim śnie i nie wiem czy wyszło komentujcie, dla was to 3 minutki a dla mnie baaardzo wele :D / BY POTATO
tak na pocieszenie
kocham ten gif ^^
JA PIERDZIELE. BIEDNY MALUSZEK :< Nic tylko zabić te wywłoki. na początku było tak słodko, a poza tym nei pogardziłabym takim tatusiem jak Horanek xx
OdpowiedzUsuńo matko jakie to smutne...
OdpowiedzUsuńo matko jakie to smutne...
OdpowiedzUsuńo matko jakie to smutne...
OdpowiedzUsuńo matko jakie to smutne...
OdpowiedzUsuńo matko jakie to smutne...
OdpowiedzUsuń😵😖😩😭 boże kochany! t-to t-takie smutneeeee 😭
OdpowiedzUsuń